Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 AKTUALNOŚCI
makrofinanse
25.09.2006 13:42

Populizm ma dwie twarze skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Mnożenie wydatków budżetowych, powiększanie deficytu ponad granice zdrowego rozsądku musi skończyć się katastrofą, ekonomiczną i polityczną.

Małgorzata Pokojska

Debata nad naszym przyszłorocznym budżetem zbiegła się z wydarzeniami w Budapeszcie. To oczywisty splot okoliczności, ale dobra lekcja dla naszych polityków. Gdy Węgrzy wyszli na ulice w proteście przeciwko oszustwom polityków, którzy przez lata utrzymywali ich w błogim przekonaniu, że wydatki socjalne można mnożyć do woli, w polskim Sejmie toczyły się targi o większe pieniądze dla niemal wszystkich. Ciekawe, czy parlamentarzyści w ferworze tej walki zrozumieli, co się dzieje u naszych sąsiadów z regionu. Najwyraźniej zrozumiał to premier, bo wreszcie wyprosił z rządu skrajnie populistycznego koalicjanta. Ci, którzy zostali, może nie będą już tak gorąco walczyć o zwiększenie budżetowych wydatków. A jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów, wszystkie partie, i te, które uchodzą za populistyczne, i te, które uważają się za liberalne, być może dłużej pomyślą, zanim zaczną licytować się w chwilowym ulżeniu wszystkim podatnikom i jeszcze niektórym grupom społecznym i zawodowym.

Węgierska lekcja pokazuje, że nawet koniunktura i przyzwoity wzrost gospodarczy nie chronią przed katastrofą. Węgry w ostatnich latach rozwijały się w tempie około 4-proc., nieznacznie wolniej niż obecnie Polska. Za to deficyt budżetowy rósł tam w tempie zatrważającym, od 3% PKB w 2001 r. do 10% PKB w tym roku. Zadłużenie państwa zwiększyło się z 52% PKB do 60%. Dziś Węgry są znacznie dalej od spełnienia kryteriów z Maastricht niż kilka lat temu, ale nie to jest najgorsze. Za lata beztroski trzeba będzie zapłacić wysoka cenę. Zacisnąć pasa, zacząć wprowadzać bolesne reformy, które zapewne doprowadzą do spadku dochodów. Niektórzy ekonomiści uważają, że Węgrom grozi nawet recesja.

U nas podejmowane są starania, by zapobiec podobnej sytuacji. Wprowadzono zasadę nominalnej kotwicy budżetowej, którą swojego czasu zainicjował Marek Belka. Przez cały czas debaty budżetowej media śledziły, czy deficyt budżetowy ustalony na poziomie 30 mld zł nie będzie przekroczony. Spekulowano, czy minister finansów, ulegając naciskom politykom, nie zawyżył przypadkiem prognozy dochodów. Wówczas 30-miliardowa kotwica byłaby czystą fikcją. Minister finansów zapewniał, że do tego nie doszło, że budżet jest uczciwy i realny, a 30-milardowa kotwica w kolejnych latach, do końca 2009 r., pozwoli nam zredukować deficyt budżetowy do 3% PKB, co jest jednym z warunków otwierających Polsce drogę do strefy euro. Co więcej, Stanisław Kluza zapowiedział wprowadzenie drugiej kotwicy, która miałaby bardziej uwiarygodnić politykę porządkowania finansów państwa. Jest nią mechanizm indeksacji wydatków. Oznaczałoby to, że wydatki budżetu z roku na rok mogłyby wzrosnąć nie więcej niż o określony współczynnik. Nie wiadomo, jak do tego pomysłu odniesie się Zyta Gilowska, ale te dwie kotwice ułatwiłyby resortowi finansów konstruowanie budżetu, za to w dużym stopniu powstrzymywałyby polityków, którzy mają tendencję do składania populistycznych obietnic.

Z wprowadzeniem mechanizmu indeksacji wydatków budżetowych może być problem, bo politycy nie lubią nakładać na siebie ograniczeń. Jak pokazały ostatnie dni, wielu ignorowało nawet kotwicę w postaci 30-mliardowego deficytu, choć tę zasadę przyjęto w założeniach do budżetu, i wydawało się, że nie budzi wątpliwości. Dziś jednak jest dobry moment, by podjąć próbę wprowadzenia kolejnego zabezpieczenia, bo kryzys węgierski udowodnił, że krótkowzroczność polityków wcześniej czy później obraca się przeciwko nim samym. Za błędy polityków płacić musi całe społeczeństwo i w końcu przychodzi ten moment, gdy zaczynają spadać głowy. Populizm ekonomiczny ma dwie twarze. Najpierw przynosi zwycięstwo w wyborach, a potem polityczną klęskę. Im szybciej prawda ta dotrze do świadomości polityków, tym lepiej dla nas wszystkich.

oceń tekst
aktualna ocena: 2,7   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj  
najnowsze komentarze
Poll ocena: 0 2006-09-25 21:34:14
Oczywiście najbardziej odpowiedzialne rządy to te które pozwalają finansowej oligarchii zarabiać krocie kosztem reszty społeczeństwa. Które wspierają wyzysk, wysokie oprocentowanie majątków oligarchii, bezkarność aferzystów

© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści