Czas usprawnić sądownictwo

Zwiększenie liczby etatów sędziowskich, szczególnie w wydziałach cywilnych i gospodarczych, oraz optymalizacja sądowej "logistyki" to droga do usprawnienia sytuacji w polskich sądach - mówi dr Janusz Kaczmarek, adwokat, były prokurator krajowy i szef MSWiA w rozmowie z Łukaszem Ziają.

Co jest Pańskim zdaniem największą bolączką polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Zdecydowanie największym problemem jest długotrwałość postępowań.

Zna Pan złoty środek na rozwiązanie tego problemu?

O ile ustawodawca nie jest w stanie określonymi przepisami prawa spowodować zmiany podejścia profesjonalnych pełnomocników do strategii procesowej, która przedłuża postępowanie sądowe, o tyle problem obciążenia sędziów można rozwiązać, m.in. zmniejszając liczbę stanowisk funkcyjnych przy zwiększeniu liczby etatów sędziowskich, szczególnie w wydziałach cywilnych i gospodarczych, bo sprawy karne wbrew pozorom nie są skomplikowane. Wraz z postępem technologicznym sprawy trafiające przed oblicza sądów są coraz bardziej skomplikowane, a tym samym czasochłonne.

Pojawia się kontrowersyjny pomysł pracy sądów w trybie dwuzmianowym.

Sąd to nie tylko człowiek w todze i łańcuchu za stołem sędziowskim, ale także obsługa sekretariatu, asystentka, referendarze, pracownicy konwoju, a także budynek w którym toczy się to życie zawodowe. W związku z tym należy brać pod uwagę wszystkie te elementy. Jeżeli od strony logistyczno-finansowej jest to możliwe do przeprowadzenia, to powinno to zostać zrealizowane.

Zobacz również:



Minister Ziobro w ślad za pomysłem Pawła Kukiza proponuje wprowadzenie instytucji sędziego pokoju, wybierającego przez mieszkańców danej miejscowości. Co Pan sądzi o tym pomyśle?

Wiedząc, w jaki sposób sędziowie pokoju są wybierani w Stanach Zjednoczonych, podchodzę do pomysłu ministra Ziobro z dużą ostrożnością. W USA kandydaci prowadzą kampanię wyborczą skierowaną do określonych grup wyborczych, np. Afroamerykanin prowadzi kampanię wyborczą z hasłem ostrego traktowania przestępców o białym kolorze skóry, licząc na poparcie innych Afroamerykanów. Czy osobami wykonującymi zawód sędziego powinni być Ci, którzy są profesjonalistami i swoją osobą dają gwarancję obiektywizmu i rzetelności w prowadzeniu sprawy, czy osoby mające społeczne poparcie?

Jeżeli ten pomysł wejdzie w życie, prawdopodobieństwo że orzeczenia wydawane przez sędziów pokoju będą obarczone poważnymi błędami jest bardzo duże.

Na koniec, gdyby miał Pan się ustosunkować do planowanych zmian resortu sprawiedliwości w Kodeksie cywilnym. Podstawowy termin przedawnienia roszczeń ma zostać skrócony z 10 do 6 lat, z kolei kwestia przedawnienia roszczeń będzie przez sąd badana z urzędu, a nie na zarzut, jak ma to miejsce w chwili obecnej. Czy te zmiany zmierzają w dobrym kierunku?

Moim zdaniem to miecz obusieczny. Z jednej strony skrócenie terminu przedawnienia ma zaletę w postaci zyskania pewności prawa. Jeżeli ktoś przez klika lat nie dochodzi swoich roszczeń, to możemy się spodziewać, że albo mu na tym nie zależy, albo nie jest przekonany czy takie roszczenia mu przysługują lub też nie dysponuje odpowiednim materiałem dowodowym. Jednak z drugiej strony, możemy również sobie wyobrazić taką sytuację, w której dłużnik celowo unika odpowiedzialności, np. ukrywa się uniemożliwiając ustalenie swojego miejsca zamieszkania. Dlaczego zatem mamy wspierać działalność takich dłużników poprzez skrócenie tego okresu i umożliwienie im dalszego prowadzenia nieuczciwego procederu?

W dyskusjach o przedawnieniu zawsze podnosi się argument, że wierzyciele którzy bardzo często są dużym podmiotem świadczącym usługi masowe, czekają prawie do ostatniego dnia okresu przedawnienia by maksymalnie zwiększyć kwotę odsetek, a więc i kwotę roszczenia. Niejednokrotnie kwota tych odsetek przekracza wartość samego roszczenia. Na tą zmianą trzeba się bardzo skrupulatnie pochylić. Prawo zawsze musi wyważyć interesy wszystkich zainteresowanych. Samo przedawnienie nie sprawia, że roszczenie przestaje istnieć – staje się roszczeniem naturalnym i w dalszym ciągu przysługuje wierzycielowi.

Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Państwo powinno się troszczyć przede wszystkim o wierzycieli, których roszczenie przysługuje, a nie o dłużników, którzy nie chcąc spłacić swojego zobowiązania, dostaną od państwa kolejne narzędzie w postaci skrócenia okresu przedawnienia.

Dziękuję za rozmowę.

dr Janusz KaczmarekKliknij, aby powiększyćdr Janusz Kaczmarek

Janusz Kaczmarek
Doktor nauk prawnych, adwokat; w latach 2005-2007 prokurator krajowy, a następnie Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji; nauczyciel akademicki Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni.