Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 AKTUALNOŚCI
komentarz makroekonomiczny
21.04.2009 13:32

Nie sukces, lecz konieczność skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Rząd reklamuje pożyczkę z Międzynarodowego Funduszu Walutowego jako nagrodę za dobrą politykę, ekonomiści widzą w niej raczej koło ratunkowe.

Małgorzata Pokojska

Nasz rząd chce skorzystać z Elastycznej Linii Kredytowej (FCL) Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Według ministra finansów, Polska może liczyć na 20,5 mld dol. (ok. 15 mld euro). Minister zastrzegł, że nie jest to pomoc, z jakiej korzystają Ukraina, Węgry czy Islandia, będące na skraju załamania finansowego, lecz elitarny klub FCL. Jak do tej pory, w tym klubie znalazł się tylko Meksyk... Następne poza Polską będą prawdopodobnie: Brazylia, RPA i Korea Południowa. Krótko mówiąc, FCL to forma pomocy dla krajów wschodzących, które bankrutami nie są, ale potrzebują wsparcia finansowego w trudnych czasach.

Miliardy z FCL mają zwiększyć rezerwy NBP. Zdaniem ministra, uodpornią naszą gospodarkę przed niekontrolowaną deprecjacją złotego i ułatwią dostęp do finansowania długu państwowego. Minister kładzie nacisk na ochronę kursu złotego, a niezależni ekonomiści na pomoc w finansowaniu potrzeb pożyczkowych państwa. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, zauważył, że krótkoterminowe zadłużenie Polski, czyli takie, które trzeba wykupić w ciągu roku, jest obecnie bliskie wartości rezerw walutowych NBP (46 mld euro), co inwestorzy odczytują jako wysokie ryzyko. Jeśli więc rezerwy te zostaną wzmocnione o prawie jedną trzecią, polskie papiery skarbowe będą chętniej kupowane. Powinno to obniżyć ich rentowność, a więc również ograniczyć koszty finansowania długu. Jest to tym ważniejsze, że prawdopodobnie nie unikniemy nowelizacji budżetu i zwiększenia deficytu budżetowego.

Fakt, że inwestorzy będą chętniej kupować skarbowe papiery dłużne, nie jest jedyną zaletą buforu finansowego z MFW. Zadziałać może jeszcze jeden mechanizm, który przy okazji rzeczywiście wzmocniłby złotego. NBP zadeklarował niedawno gotowość skupowania rządowych obligacji z rynku. Wprawdzie bank centralny nie może kupować obligacji od rządu, ale od państwowego banku, na przykład BGK, już tak. NBP mógłby więc kupować od BGK obligacje za złote, sprzedając przedtem walutę pożyczoną w MFW. To oczywiście wzmocniłoby złotego, ale przede wszystkim zmniejszyłoby kłopoty rządu z finansowaniem deficytu budżetowego. I to jest główny sens FCL.

Sugestie, że bufor z MFW miałby pomóc nam w drodze do euro, są przesadzone. Wprawdzie rząd deklaruje, że do ERM II wejdziemy jeszcze w tym roku, ale to mało prawdopodobne. Rząd niewiele do tej pory zrobił w tej sprawie, a 20,5 mld zł kredytu może zwyczajnie nie wystarczyć, by bronić ustalonego kursu (jakikolwiek by on nie był) przed atakami spekulacyjnymi. Poza tym wykorzystanie całej kwoty kredytu zwiększyłoby znakomicie zadłużenie Polski, co raczej nie jest wskazane. FCL jest rodzajem polisy ubezpieczeniowej, jak powiedział jeden z przedstawicieli MFW. O tym, czy z tej linii skorzystać i w jakim stopniu zadecyduje NBP.

oceń tekst
aktualna ocena: 2,9   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj   zobacz komentarze (5)
najnowsze komentarze
Sic Luceat Lux ocena: 0 2011-08-03 12:04:15
Czy zamiast zacišgać długi aby obronić się przed spekulantami nie lepiej zlikwidować spekulację? Czy może chodzi o karmienie potwora przez biedniejšce narody.
Roman ocena: 0 2009-04-21 22:02:02
Tad kłamie na tematy komputerowe, więc nie dziwne, że kłamie też na ekonomiczne.
Strasznie grubymi nićmi te kłamstwa jednak szyte.
więcej opinii  

© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści