|
komentarz makroekonomiczny
02.02.2009 11:48
| Więcej pozorów niż ułatwień |
 |
Rząd przygotował plan antykryzysowy, ale wiele rozwiązań obwarowano warunkami, które stawiają pod znakiem zapytania jego skuteczność.
Małgorzata Pokojska
Rząd przyjął wreszcie do wiadomości, iż kryzys nas nie ominie. Urealniono prognozę wzrostu PKB na obecny rok, przyjmując, że jego dynamika może spaść do 1,7%, a nie jak zapisano w ustawie budżetowej do 3,7%. Kwotę ubytków budżetowych oszacowano na 17 mld zł, ale ekonomiści są bardziej sceptyczni. W rządowej prognozie zmniejszenie wpływów oszacowano bardzo ostrożnie, a ponadto nie włączono do rachunku zwiększenia wydatków, choćby na świadczenia socjalne. Teraz ministrowie dokonują cięć, co nie jest ani łatwe, ani bezkonfliktowe. Cięcia dotyczą głównie wydatków rzeczowych i inwestycyjnych, co niestety zmniejszy i tak już słabnący popyt.
W rządowym planie są rozwiązania dobre i budzące wątpliwości. Dobrze, że rząd zdecydował się na 20-proc. zaliczkę na poczet dotacji unijnych dla wszystkich inwestorów. To powinno przyspieszyć obieg pieniądza i ułatwić rozpoczynanie projektów współfinansowanych z funduszy pomocowych. Poza tym trochę uniezależni inwestorów od kredytów bankowych, które stają się coraz trudniej dostępne. Szkoda, że przy okazji rząd nie zrewidował projektu udzielania gwarancji bankom na pożyczki międzybankowe. Bank będzie musiał sam wystąpić o taką gwarancję, co czyni to udogodnienie praktycznie martwym.
Inne pozorne działanie to projekt nałożenia na banki korzystające z pomocy rządu zobowiązania, że będą udzielać nowych kredytów. Naszym bankom nie grozi raczej upadłość, o dokapitalizowanie nie będą więc chyba występować, a to że przykręciły kurek przedsiębiorstwom, dowodzi tylko, iż rozpaczliwie bronią się przed nadmiernym ryzykiem. Należałoby więc bardziej skoncentrować się na obniżeniu tego ryzyka. Z gwarancji kredytowych, jakie oferują instytucje rządowe, firmy korzystają niechętnie. Warto byłoby zastanowić się, dlaczego.
Kolejny dobry pomysł, który uśmiercają warunki, jakimi go obwarowano, to rozszerzenie specjalnych stref ekonomicznych i wydłużenie okresu ich działania. Firmy, które chcą inwestować w tych strefach i korzystać z ulg, muszą być innowacyjne, działać w priorytetowych sektorach, etc. To miałoby sens w okresie koniunktury, ale gdy jest kryzys, nie ma co wybrzydzać. Każda inwestycja tworząca miejsca pracy jest dobra. Nawet jeśli będzie to produkcja młotków.
Pakiet antykryzysowy jest taki, jak całe otoczenie regulacyjne biznesu. Jeśli już wprowadza się jakieś udogodnienia, łagodzi restrykcje, natychmiast pojawiają się ograniczenia, a potem wszyscy główkują, jak je obejść. Pakiet antykryzysowy, jeśli ma zadziałać szybko, a tylko wtedy będzie miał sens, powinien zawierać rozwiązania proste i przejrzyste. Jeśli bank chce skorzystać z gwarancji na rynku pożyczek międzybankowych, to zamiast pisać wnioski, powinien móc z nich szybko skorzystać. To samo dotyczy firm starających się o kredyty. A jeśli inwestor chce budować zakład w SSE, nie powinno mu się stawiać wygórowanych wymagań.
|
|