Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 AKTUALNOŚCI
komentarz makroekonomiczny
08.12.2008 11:21

Zaklinanie przyszłości skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Minister finansów najwyraźniej wychodzi z założenia, że gospodarką rządzą głównie nastroje, a siła sprawcza optymistycznych prognoz jest tak samo duża jak pesymistycznych.


Małgorzata Pokojska

Sejm przyjął skorygowany przez rząd plan budżetowy na przyszły rok. Zdaniem ekonomistów korekta była jednak zbyt mała. Obniżono prognozę wzrostu gospodarczego z 4,8%, co nigdy nie było realnym założeniem, do 3,7%. Ale dziś nawet ten obniżony poziom wydaje się zbyt optymistyczny. Ekonomiści przewidują, że w 2009 r. PKB powiększy się o 3-2%, a niektórzy mówią nawet o 1-proc. wzroście. Z obniżonej prognozy wzrostu wynikają mniejsze wpływy do budżetu. Ale i tu górę wziął optymizm. Resort finansów wyliczył, że dochody państwa zmniejszą się zaledwie o 1,71 mld zł. Według ekonomistów, rachunek ten jest kilkakrotnie zaniżony.

Wyliczenia resortu finansów są wyraźnie podporządkowane idei nie zwiększania deficytu budżetowego (18,2 mld zł). Z wielkim trudem udało się wygospodarować w budżecie 1,7 mld zł, głównie kosztem rezerw celowych, więc podano, że o tyle właśnie zmniejszą się dochody i wydatki. W rzeczywistości pieniędzy może być dużo mniej, a wtedy potrzebna będzie nowelizacji ustawy budżetowej. Możliwości są jak zwykle dwie: dalsze cięcie wydatków lub zwiększenie deficytu. Deficytu powiększać nie chcemy, bo ten wskaźnik pracuje na rzecz naszej wiarygodności. Od niego zależą ratingi, koszt obsługi długu publicznego i atrakcyjność inwestycyjna. Pozostaje więc redukcja wydatków, ale byłoby to równie niefortunne, bo przecież w czasach kryzysu popyt trzeba stymulować, a nie ograniczać.

Minister finansów wybrał więc salomonowe rozwiązanie: wyślemy gospodarce sygnał, że będzie gorzej, ale nie tak źle jak mogłoby się wydawać. To podreperuje nastroje wśród przedsiębiorców i konsumentów, zwłaszcza w powiązaniu z pakietem antykryzysowym. Obniżki stóp procentowych na całym świecie i spadająca inflacja wymuszą na NBP dalsze redukcje stóp, co powinno trochę zagrzać słabnąca gospodarkę. Banki komercyjne będą musiały poluzować zamrożoną politykę kredytową, bo kredyty są dla nich źródłem zarobku, a gwarancje i poręczenia kredytowe, jakie rząd obiecał sektorowi małych i średnich przedsiębiorstw, powinny zmniejszać ryzyko.

Rządowy program antykryzysowy, mający stymulować obrót kredytowy i inwestycje, posiada jednak słaby punkt. Istotną rolę odgrywać ma w nim lepsze wykorzystanie środków unijnych. Zaproponowano złagodzenie niektórych barier, ale pozostała najważniejsza, a mianowicie proceduralna. Ten błąd można jednak naprawić i na pewno będzie to łatwiejsze i korzystniejsze niż ewentualna nowelizacja ustawy budżetowej. Jeśli rządowi uda się podtrzymać słabnące inwestycje, pesymistyczne prognozy, głoszące że w 2009 r. będzie bardzo źle, a w 2010 r. jeszcze gorzej, nie muszą się spełnić. Rząd powinien pokazać, że rzeczywiście działa na rzecz ożywienia, inaczej nastroje będą się pogarszać, co dodatkowo pogrąży gospodarkę. Wówczas plan z optymistycznym budżetem nie zadziała.


oceń tekst
aktualna ocena: 3   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj  
© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści