|
komentarz makroekonomiczny
28.11.2008 13:55
Już nie kasandryczne przepowiednie niektórych ekonomistów, lecz twarde dane świadczą o tym, że weszliśmy w spiralę spowolnienia. Rząd nie docenił siły procesów recesyjnych.
Małgorzata Pokojska
Jak podał GUS, w październiku produkcja przemysłowa wzrosła zaledwie o 0,2%. Analitycy, licząc się z postępującym spowolnieniem i wysoką bazą statystyczną sprzed roku, prognozowali wzrost o 1%. Teraz niektórzy z nich przewidują spadek produkcji przemysłowej i korygują w dół prognozy wzrostu PKB w IV kwartale nawet do około 3%. Przyszły rok rysuje się w jeszcze ciemniejszych barwach. Rząd nie przedstawił wprawdzie nowej prognozy wzrostu (w założeniach do budżetu przyjęto 4,8%), ale resort pracy już podał, że spowolnienie może spowodować wzrost bezrobocia o 1-3 pkt. proc.
Sygnały, jakie płyną z przedsiębiorstw, potwierdzają tylko to, że koniunktura słabnie, i to w takim tempie, że nawet mocne fundamenty gospodarki, o których ciągle mówią politycy, nie uchronią nas przed kłopotami. Do połowy września, do upadku Lehman Brothers, było względnie normalnie, ale teraz spowolnienie jest już odczuwalne. Deweloperzy nie mogą sprzedać gotowych mieszkań, fabryki motoryzacyjne samochodów, a w logistyce nie widać jesiennego spiętrzenia. Przedsiębiorstwa zaczynają wdrażać plany awaryjne, które przygotowały na wypadek, gdyby kryzys finansowy przerodził się w recesję.
Z ankiety przeprowadzonej przez PKPP Lewiatan, wynika, że 30% firm planuje w przyszłym roku ograniczyć produkcję, a 25% zatrudnienie. Jedna trzecia przedsiębiorstw prognozuje spadek sprzedaży na rynkach zagranicznych, a 30% na krajowym. Prawie połowa ankietowanych przyznaje, że będzie ograniczać inwestycje. Jedni jako główny powód wskazują spadek popytu, inni brak kapitału. Kredyt bankowy staje się coraz trudniej dostępny, a giełdowe źródło kapitału praktycznie wyschło. Tylko 30% firm żywi jeszcze nadzieję, że kryzys nie będzie miał wpływu na ich działalność.
Jeśli większość przedsiębiorców mówi, że nadchodzą ciężkie czasy, to nie ma co chować głowy w piasek. Gdy cała Europa pogrążała się w kryzysie, naszemu rządowi wydawało się, że ta fala nas ominie. Nie ominie. Zdaniem PKPP Lewiatan, rząd powinien szybko postawić tamy, które ją powstrzymają. Chodzi przede wszystkim o odblokowanie rynku kredytowego poprzez wprowadzenie gwarancji dla transakcji międzybankowych oraz o gwarancje dla kredytów na projekty infrastrukturalne, by powstrzymać popyt inwestycyjny. NBP także dysponuje skutecznymi narzędziami. Stopy procentowe pozostają od miesięcy na niezmienionym poziomie, choć banki centralne na całym świecie obniżają cenę pieniądza. NBP mógłby także zadbać o większą płynność banków i zapewnić im dostęp do franków szwajcarskich.
Sytuacja wymaga działań nadzwyczajnych. Firmy już przygotowują różne scenariusze i dostosowane do nich plany awaryjne. Teraz kolej na władze centralne. Obraz, który wyłania się z założeń do przyszłorocznego budżetu, nie przystaje do obecnych warunków. Trzeba je zmienić i podjąć kroki chroniące gospodarkę przed twardym lądowaniem.
|
najnowsze komentarze
| czytelnik |
ocena: 0 |
2008-11-28 15:55:05 |
| GUS też podał, że po pierwszym półroczu zysk netto firm w Polsce wyniósł 63 mld zł (87% firm go wykazało), a do końca roku może to być nawet 100-110 mld zł (do tego fundusze UE), więc GPW nikomu nie jest do niczego potrzebne. Zwłaszcza, że kursami na niej rzšdzš maklerzy z banków inwestycyjnych. Przeciętnej jako?ci go?ć ma tam do dyspozycji 100 mld zł co dzień i może zrobić to, co makler z JP Morgan 12 listopada podczas fixingu cudów... A deweloperzy, ludzie nie stać na mieszkania w obecnych cenach, kto chce brać kredyt na 45 lat? Poza tym faktycznie majš problem, bo centrale polskich banków ponoć kazały wygasić akcję kredytowš i zbierać depozyty - widać to po reklamach w mediach. Nie ma reklam kredytów, tylko depozytów, które sš lepiej oprocentowane niż polskie obligacje... |
|