|
finansowy przegląd prasy
24.08.2007 15:54
| Trudna sztuka przewidywania |
 |
Rynki przewidywań, na których ludzie obstawiają wszystko od prawdopodobieństwa, że film stanie się hitem po szansę, że polityk zostanie prezydentem, nie wspominając o wzrostach lub spadkach indeksów giełdowych, są coraz modniejsze. Powstają badania, które sprawdzają jakość tych przewidywań, a media lubią pisać o tym, w jaki sposób trafność tego rodzaju prognoz prześciga trafność prognoz rzekomych ekspertów.
Wanda Żółcińska
Jednak prognozy nie są doskonałe. Albert Saiz i Uri Simonshohn znaleźli tani sposób na ich udoskonalenie: badanie internetowe.
Ich badania pokazują, że temat dyskutowany online w odniesieniu do danej lokalizacji koreluje z wydarzeniami, które są prawdopodobne w realnym świecie. "Interesuje nas możliwa 'mądrość' wynikająca z agregacji bardzo konkretnego rodzaju osądu, czyli określenie na który temat warto pisać" - czytamy w opracowaniu "Downloading wisdom from online crowds". Na przykład chcieli dowiedzieć się, które kraje, stany USA i amerykańskie miasta są uważane za najbardziej dotknięte korupcją. Wpisali więc odpowiednie terminy w wyszukiwarkę Exalead. Dzięki ocenie ilości dokumentów zawierających słowo "korupcja" w tym samym paragrafie z nazwą geograficzną, otrzymali odpowiedni ranking korupcji. Rezultat nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Wśród krajów najbardziej skorumpowanych znalazły się Nigeria, Serbia i Haiti, wśród amerykańskich stanów: New Jersey, Nowy Jork i Illinois, zaś miast Chicago i Nowy Orlean.
Autorzy badania podkreślają, że nie jest to sposób na obiektywne stwierdzenie, czy te miejsca są skorumpowane. Poszukiwania w Sieci pokazują jedynie, że liczne dokumenty w Internecie odnoszą się do korupcji w tych miejscach.
Uwaga ludzi, w tym użytkowników Internetu, skierowana jest zazwyczaj na lokalne problemy i one są też na ogół przedmiotem spontanicznej dyskusji. Dlatego można założyć, że im częściej w danej lokalizacji temat jest poruszany, tym większe prawdopodobieństwo, że dany problem tam występuje.
Aby stworzyć największą możliwą próbę Saiz i Simonsohn nie ograniczyli swoich poszukiwań do raportów z mediów. Przeszukali szeroki wachlarz dokumentów i okazało się, że żaden gatunek nie zdominował rezultatów. Badali artykuły, dokumenty rządowe, raporty instytucji naukowych i kulturalnych. Są zdania, że analizowali nie tylko "szum informacyjny", który ma krótki żywot.
Ich badanie pokazało jasne i stabilne wzory, które pomagają zbadać np. zjawiska socjologiczne i demograficzne. Autorzy przyjrzeli się np. liczbie dokumentów internetowych zawierających słowa kluczowe "afroamerykański", "hispanojęzyczny", "imigrant", "ubóstwo", "zabójstwo", które znajdowały się obok nazw największych miast. Odkryli silną pozytywną korelację między częstotliwością zjawiska w danej lokalizacji (np. liczby imigrantów w danym mieście) i liczbą dokumentów w Internecie omawiających zjawisko z odniesieniem do danego miejsca.
Badanie określa powtarzalny wzór danych w sytuacjach, w których masowe ilości informacji tekstowych są tworzone przez różnych ludzi w zdecentralizowany sposób.
Opisywana metoda może być używana nie tylko w kwestiach związanych ze zjawiskami socjologicznymi, ale także w biznesie. Stratedzy firmowi mogą dzięki niej zaplanować rozłożenie swoich wysiłków związanych np. z wprowadzeniem nowego produktu w konkretnym miejscu. Firma taka jak Sony może spróbować ocenić szum informacyjny w Internecie przy wprowadzaniu kolejnej wersji konsoli do gier PlayStation. Jest to zwykle duży problem logistyczny, trzeba zdecydować, do których miast dostarczyć największe ilości egzemplarzy produktu. Dzięki przepisowi Saiza i Simonsohna można dowiedzieć się, w których lokalizacjach zainteresowanie produktem jest największe.
Na podstawie: Knowledge at Wharton "Predictions and perceptions: downloading wisdom from online crowds".
|
|
|