|
finansowy przegląd prasy
20.08.2007 15:05
| Czy banki są gotowe na kryzys? |
 |
Ostatnie lata były pod względem jakości kredytów, których udzieliły amerykańskie banki, znakomite. Te czasy odchodzą jednak w przeszłość: nadchodzi faza zniżkowa cyklu kredytowego.
Szymon Augustyniak
W 2006 r. wartość złych kredytów osiągnęła w amerykańskim sektorze bankowym najniższy poziom. Obecnie jednak ich liczba szybko rośnie, pojawiają się problemy z kredytami o podwyższonym ryzyku, spadają ceny nieruchomości. Wiele wskazuje na to, że nadszedł kres kredytowej złotej ery.
Bieżące statystki amerykańskiego sektora bankowego są czytelne dla wszystkich obserwatorów. Straty z niespłacalnych kredytów bardzo szybko rosną, choć z rekordowo niskiego poziomu. Pożyczki zalegające na 90 i więcej dni w I kwartale br. wzrosły w stosunku do IV kw. 2006 r. o 7%, do poziomu 60,5 mld dolarów. Według danych Federal Deposit Insurance Corp. stanowi to 0,83% wszystkich pożyczek, najwięcej od 2,5 roku. Do wzrostu przyczyniły się przede wszystkim kredyty hipoteczne. Ale i pozostałe nieściągalne pożyczki sięgnęły w I kw. br. łącznie 8,1 mld dolarów, rosnąc do poziomu o 48% wyższego niż na koniec 2006 r. "Najlepsze dni kredytu już za nami. Szczyt odnotowaliśmy w III kwartale ub. roku, od tego czasu wskaźniki się obniżają" - ocenia Gerard Cassidy, dyrektor zarządzający w RBC Capital Markets.
Analitycy wskazują, że dokonał się też gigantyczny wzrost poziomu tzw. "pozornych aktywów" (nonperforming assets) w skali Stanów Zjednoczonych - z bardzo niskiego poziomu 500 milionów na I kwartał ub. roku, do 5 miliardów w I kwartale br., ich udział zwiększył się z 0,32% do 0,49%. Jay Brew, dyrektor zarządzający firmy doradczej BNK Advisory Group interpretuje następująco: "Dojrzeliśmy do przejścia do fazy spadku w cyklu kredytowym. Nie doświadczyliśmy fazy zniżkowej w cyklu od 1994 r., a to oznacza, że wyrosło całe pokolenie menedżerów, którzy nigdy w takich bojowych warunkach nie pracowali."
Na miejscu jest zatem pytanie, w jakim stopniu banki są przygotowane na dołek w cyklu koniunktury kredytowej i w jaki sposób powinny się przygotować? Jakie cechy reprezentują gracze gotowi od przetrwania dłuższego okresu trudnych warunków, a po czym poznać graczy na straconych pozycjach? Zdaniem autorów magazynu Bank Director, właśnie sposób zarządzania wierzytelnościami i sposób kontrolowania kredytów będzie najbardziej wyróżniał liderów i outsiderów w nadchodzących trudnych czasach.
Stawka jest wysoka. W fazie spadku cyklu kredytowego łatwo o wpadkę: kilka nieudanych przedsięwzięć skutecznie może pogrążyć bank. Kiedy udział nie przynoszących zysku pożyczek wzrośnie do 2% wartości aktywów, sprawa jest już poważna. Rosną koszty prawne i koszty odzyskiwania pożyczek, zarządzanie tymi kwestiami pochłania coraz więcej czasu. Nie starcza go już na generowanie wzrostu.
Poza ryzykiem zejścia pod kreskę i niewypłacalności, bankom borykającymi się ze złymi kredytami trudniej także znaleźć inwestora. Nikt przecież nie chce kupować problemu.
Artykuł przytacza przykład banku Centennial, który od 15 lat nie zawarł niespłacalnej umowy kredytowej - oszczędza zatem na działach odpowiedzialnych za zarządzanie odzyskiwaniem trudnych pożyczek, itp. Stawia za to na wyszkolonych pracowników i dba o jakość portfolio. Z kolei inne banki starają się dobrze rozgraniczyć w obrębie rady komitet odpowiedzialny za ocenę ryzyka kredytowego, ocenę poszczególnych umów. W jaki sposób rada nadzorcza może dostrzec potencjalne problemy na horyzoncie? Istnieje wiele sposobów oceny ryzyka przy użyciu analiz rutynowo przedstawianych radzie banku. BNK stworzył na przykład zestaw 15 wskaźników odpowiadających za trzy obszary: ryzyka kredytowego, ryzyka związanego z poziomem stóp procentowych, ryzyka płynności. Uwzględniają na przykład stosunek rezerw do pożyczek, wzrost netto wielkości pożyczek, stosunek pożyczek netto do aktywów, zysk w przeliczeniu na umowę. W każdym ze wskaźników określono poziom alarmowy, np. alarm ogłasza się, kiedy zmiana w portfolio pożyczek wynosi ponad 7%, a wzrost pożyczek netto przekracza 20%. Kiedy liczba alarmujących wskaźników przekroczy siedem, jest prawdopodobieństwo, że bank przekroczy wymogi prawne. Według szacunków BNK, około 13% banków z aktywami wartości powyżej 3 miliardów dolarów miało w końcu 2005 r. ponad siedem wskaźników z przekroczonym poziomem alarmowym.
Autorzy zwracają także uwagę na potrzebę szybkiej procedury postępowania z niewypłacalnymi pożyczkobiorcami. Przewlekłe debety są sygnałem alarmowym, tak jak i klienci ociągający się z podawaniem informacji finansowych na swój temat.
Trzeba zatem aby rady i zarządy posiadały solidną politykę pożyczkową. Procedury identyfikowania problemów z pożyczkobiorcami oraz metody zapobiegania powiększaniu strat. Znajomość klienta ma tu ogromne znaczenie. Opowiada przedstawiciel Georgian Bank z Atlanty: "Stale mamy kontakt z klientami. Kiedy dostrzegamy sygnały alarmowe, szybko podejmujemy działania. Z doświadczenia wiemy, że jeśli jest problem z jakimś kredytem, to z czasem będzie on tylko narastał". Do poznania klienta niezbędni są zaś doświadczeni pracownicy - pożyczkodawcy, opiekunowie klientów. Marketing opiera na rekomendacjach klientów.
Tu wraca zagadnienie dbania o wzrost firmy. Trzeba zabezpieczyć dostateczne siły, aby ten wzrost podtrzymywać. Jest jeszcze kwestia wiedzy. Sytuacja na rynku nieustannie się zmienia, szkolenia zarządzających i pracowników także powinny zatem mieć charakter ustawiczny. Nie ma też miejsca dla zarządzających, których praca sprowadza się do pobierania wypłaty i czatowania z kolegami. To zbyt ryzykowne w skali organizacji i z ich własnego punktu widzenia.
Więcej w artykule Charlesa Keenana "The Credit Horizon: Are Banks Ready for Downturn?", opublikowanym w magazynie Bank Director, w wydaniu na III kwartał br.
|
|
|