19 maja 2008
| Rośniemy dwa razy szybciej niż Europa |
 |
A gdybyśmy uregulowali przepisy, o ile wzrósłby rynek?
- Ok. 30% rynku samochodowego. W liczbach wyglądałoby to tak: dziś rocznie mamy z tego tytułu 10 mld wartości nowych umów, zatem po dwóch latach od zmiany przepisów byłoby to dodatkowo ok. 3 mld zł, czyli łącznie 13 mld.
Skąd bierze się taka przewaga leasingu samochodowego? W przychodach wynosi ponad 70%?
- To są najlepsze aktywa leasingowe. Trochę humorystycznie określam, że w tych przedmiotach jest najwięcej komponentu leasingowego. Mamy duże doświadczenie w nabywaniu ich dla klienta. Często uzyskujemy rabaty, którymi dzielimy się z naszymi leasingobiorcami. Dodajemy też do przedmiotu dodatkowe usługi, takie jak ubezpieczenie lub assistance, a ostatnio kompleksowe zarządzanie flotą. A na koniec możemy sprzedać na rynku wtórnym (jeśli jest to leasing operacyjny) bez zbędnej zwłoki i straty. Ta właściwość do szybkiego upłynniania jest również ważna w sytuacji, gdy umowa zostanie wypowiedziana, a przedmiot odebrany. Firma leasingowa, która tak jak bank pożycza nie swoje pieniądze, musi odzyskać zamrożony w przedmiocie kapitał. I robi to w przypadku środków transportu szybko i bez straty.
Jak będzie wyglądała branża za kilkanaście lat?
- Będzie rosła. Myślę, że poza leasingiem konsumenckim prawdopodobny jest leasing infrastruktury. W mieszkaniówkę nie wierzę, bo klient musiałby doliczyć 22% VAT. Oczywiście, mieszkania na firmę, czyli jako biura w leasingu, to inna sprawa - już dziś je finansujemy. Poza tym uważam, że będziemy mieli w europejskim rynku 8-9-proc. udział, taki jak dziś największe kraje.
Czy leasingodawcy planują włączyć się w projekty związane z innowacyjnością?
- Najpierw musielibyśmy na swoje potrzeby zdefiniować "innowacyjność". Bo jeśli chodzi o tzw. motory innowacyjności, czyli inkubatory przedsiębiorczości, eksperymentalne technologie, muszę Panią rozczarować - to nie my.
Mam na myśli finansowanie produktów technologicznie nie starszych niż rok.
- Nie mamy klarownego zdania w tej kwestii. Sprawa kojarzy się nam z wyższym ryzykiem i wąskim rynkiem wtórnym. Znaczną część ryzyka zabezpieczamy na przedmiocie leasingu. Jeżeli nie ma innego odbiorcy na ten przedmiot, to ryzyko może być za wysokie. Bo co będzie, jak firma splajtuje? Kto taki przedmiot od nas kupi?
Czy to znaczy, że nie będziecie finansować innowacyjnych projektów dotowanych przez Unię?
- Nie zrozumieliśmy się. Tam gdzie jest dotacja, oczywiście tak. Tyle że najpierw przedsiębiorca musi zgromadzić finansowanie, dopiero później dowiaduje się, czy otrzymał dotację. I tu jest element ryzyka. Po wielu negocjacjach z odpowiednimi ministerstwami leasing został zaakceptowany jako pełnoprawny element współfinansowania danego projektu. Jest traktowany jako koszt kwalifikowany. Druga rzecz, która może nam pomóc rozwinąć to źródło przychodów, sprowadza się do wydolności urzędów marszałkowskich. One chcą stosować bardzo uproszczoną metodę oceny wniosków, w której ocena zdolności finansowej jest już zweryfikowana przez bank lub leasingodawcę. Dla nas to szansa, dla polskiej gospodarki ważna sprawa, bo w ten sposób można będzie rozszerzyć absorpcję środków unijnych. Ryzykiem, z którym musimy się jednak liczyć, jest kwestia ewentualnego zwracania pieniędzy w przypadku niewywiązywania się przez beneficjenta z umowy. A proszę pamiętać, że przepisy unijne są bardzo rygorystyczne.
Czy leasing jest konkurencją dla kredytów bankowych, czy stał się finansowaniem komplementarnym?
- Zrobił się komplementarny. I to właśnie dlatego, że jest częścią systemu bankowego.
Przedsiębiorcy twierdzą, że banki sobie wymyśliły leasing, żeby ściągać większe marże.
- Statystyka tego nie potwierdza. Dlaczego ktoś miałby na własne życzenie powtarzać transakcję, z której jest niezadowolony? Poza tym zapomina się, formułując takie oceny, że nasz produkt nie jest porównywalny 1 do 1 z jakimś innym, na przykład kredytem. Nasze finansowanie nie potrzebuje tylu zabezpieczeń co klasyczny kredyt. Bank, gdyby zechciał przyznać go klientowi z obszaru wyższego ryzyka, zwiększyłby marżę, bo nie może jak leasingodawca zabezpieczyć się na przedmiocie leasingowym. Nie wykluczam, że wówczas ten pieniądz byłby droższy niż nasz leasing. Poza tym klienci potrafią liczyć. Narzekają ci, którzy nie są terminowi, którym my wypowiadamy umowę przed czasem lub liczymy odsetki za zwłokę w terminowym opłacaniu rat leasingowych.
Dziękuję za rozmowę.
|