|
Konteksty globalne
31 grudnia 2007
| Chiny - przyczajony tytan światowej gospodarki |
 |
Obawy chińskich władz nie są jednak pozbawione podstaw. Silna aprecjacja waluty mogłaby przyczynić się do spadku dochodowości eksportu, od którego w znacznym stopniu zależy stan gospodarki. Biorąc także pod uwagę formujący się na chińskim rynku akcyjnym balon spekulacyjny, nerwowe ruchy nie są wskazane.
Oczywiście, uwolnienie juana w długim terminie na pewno będzie zdrowym posunięciem dla gospodarki światowej. Jednak również Stany Zjednoczone powinny być świadome, że zbyt szybki proces może odbić się czkawką na rynku amerykańskim.
W momencie, w którym Chińczycy zdecydowaliby się na szybkie uwolnienia juana, cena tanich chińskich towarów szybko zaczęłaby rosnąć. Jednym z efektów byłby wzrost światowej inflacji, a co za tym idzie, konieczność podniesienia stóp procentowych. Również w przeżywającej problemy gospodarce amerykańskiej.
Łatwo sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby FED, przy obecnych nastrojach rynkowych, zdecydował się na zaostrzanie polityki pieniężnej. Zwłaszcza że dopiero co ją łagodził, aby ratować rynki finansowe przed zapaścią. Spadki zapewne byłyby dotkliwe, a najbardziej ucierpieć mógłby rynek chiński.
Autor jest pracownikiem Domu Maklerskiego X-Trade Brokers SA.
| inwestor i centrum finansowe | Można wymienić cztery główne aspekty chińskiego wpływu na światowy system finansowy teraz i w przyszłości. Po pierwsze, bieżąca pozycja Chin na rynkach finansowych wynika z poziomu rezerw walutowych, sięgających 1,1 biliona dolarów. W sposób zasadniczy wpływa to na rentowność amerykańskich obligacji skarbowych. Każdy ruch w tym obszarze będzie zatem widoczny w szerokiej, światowej perspektywie. Kiedy więc na przykład ostatnio Chiny zmniejszyły zakupy amerykańskich obligacji rządowych, w sposób wyraźny i szeroko komentowany zachwiały rynkiem dolara, pomimo że jest to jeden z najbardziej płynnych rynków na świecie.
Po drugie, krystalizuje się szybko sposób gospodarowania Chin rezerwami. Utworzono fundusz gospodarowania majątkiem narodowym (sovereign wealth fund), China Investment Corporation, który ma do dyspozycji 200 mld dolarów na inwestycje. To fundusz o zaplanowanych długofalowo celach, niezwykle agresywnie inwestujący na całym świecie i w Chinach, przede wszystkim na rynku akcji. Kapitał inwestycyjny jest potężny, proszę odnieść go choćby do poziomu rezerw naszego kraju, sięgających niemal 50 mld dolarów. Wiemy, że inwestycje te nie ominą także Polski.
Po trzecie, niezwykła dynamika gospodarcza sprzyja bardzo szybkiemu wzrostowi rynku akcji w Chinach. Wystarczy podać, że indeks Morgan Stanley China Equity wzrósł od 2002 r. o 468%. Przegrzanie tego rynku, przeszacowanie spółek jest oczywiste i niespotykane, ale choćby nawet doszło do 50-proc. korekty, to dynamika PKB pozwoli temu rynkowi szybko się odbudować.
Po czwarte, sytuacja na rynku bankowym: w pierwszej piątce banków o największej kapitalizacji na świecie są trzy banki chińskie. Jakkolwiek ich zainteresowanie skierowane jest obecnie przede wszystkim na rynek wewnętrzny i będzie nadal się utrzymywać, to tylko kwestia czasu, kiedy banki te zaczną się globalizować.
Należy wreszcie spodziewać się dynamicznego wzrostu wewnętrznego, co też nie będzie bez wpływu na światową gospodarkę. W ciągu kilku lat z pewnością także ustali się pozycja Chin, wybranych metropolii, być może Hongkongu, jako czwartego centrum finansowego świata, po Londynie, Nowym Jorku i Tokio. Będzie to typowe światowe centrum we wszystkich tego aspektach, dla wszystkich rynków.
Jan Woźniak, dyrektor Departamentu Skarbu HSBC Bank Polska SA |
|
|
|