Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 MAGAZYN
Konteksty globalne
31 grudnia 2007

Chiny - przyczajony tytan światowej gospodarki skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Chiny w ciągu paru lat stały się jedną z najprężniej rozwijających się gospodarek światowych.




Chiny pod względem PKB awansowały już na 3 miejsce wśród największych światowych gospodarek, pozostawiając za sobą Francję i Niemcy. Przed nimi zostały tylko Stany Zjednoczone oraz Japonia. Jeżeli więc utrzymają jeszcze jakiś czas dynamikę wzrostu, kto wie, czy niedługo nie awansują na drugą pozycję, przejmując palmę pierwszeństwa na kontynencie azjatyckim.

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Rysunek 1 i 2 O dynamice najlepiej świadczą liczby. W III kwartale 2007 gospodarka chińska przyśpieszyła o 11,5%, wobec 12% kwartał wcześniej. Produkcja przemysłowa wzrosła o 19%, a napływ inwestycji tylko w trzech kwartałach 2007 r. przekroczył 25% (rysunek 1).

Na horyzoncie pojawia się jednak coraz więcej czarnych chmur, które mogą sprawić, że w nadchodzących latach stan chińskiej gospodarki nie będzie już tak dobry jak do tej pory. Pierwszą jest rosnąca inflacja, która tylko w październiku 2007 r. wzrosła do 6,5%. Według wstępnych prognoz inflacja w całym roku 2007 może wynieść około 4,5%, podczas gdy w 2006 r. kształtowała się w okolicach 1,5%. Chiński bank centralny był zmuszony do piątej już w tym roku podwyżki stóp procentowych, mającej wpłynąć na mniejszą dynamikę wzrostu cen. Obecnie koszt jednorocznych pożyczek ustalanych wynosi 7,29% i jest najwyższy od 9 lat (rysunek 2).

Ujemnym następstwem walki z inflacją będzie jednak zmniejszenie dynamiki wzrostu gospodarki, ponieważ koszty obsługi kapitału z tego powodu wyraźnie wzrosną. Walka z inflacją ma jednak kluczowe znaczenie do utrzymania konkurencyjności gospodarczej oraz statusu taniego producenta.

Chociaż dynamika rozwoju azjatyckiego tygrysa może budzić zachwyt, stanowi też wiele powodów do zmartwień. Świadomy tego bank centralny Chin podejmuje kroki zmierzające do ustabilizowania tempa wzrostu na niższym, ale trwalszym poziomie.

Czy mamy (nadal) dobry czas na biznes z Chinami?
W określeniu szans i możliwości biznesowych na współpracę z partnerami chińskimi ważne jest rozróżnienie, czy chodzi o eksport czy import.

W imporcie Chiny mają obecnie bardzo mocną pozycję i w dalszym ciągu ją umacniają. Dystans pomiędzy firmami, które już zdecydowały się na nawiązanie współpracy handlowej z partnerami chińskimi, a tymi, którzy się wahają, będzie się zatem stale zwiększał. Warto przyjrzeć się zmianom, jakie dokonują się w strukturze chińskiego eksportu. Coraz większy udział mają produkty wysoko przetworzone, takie jak maszyny i produkty zaawansowanych technologii. Produkty podstawowe schodzą natomiast na plan dalszy. W gruncie rzeczy, koniunktura na współpracę importową z Chinami będzie się jeszcze utrzymywać przez co najmniej kilka lat. Każdy czas jest dobry na wskoczenie do tego, już jadącego, pociągu. Pozostaje kluczowa kwestia wyboru niszy. Są bowiem takie obszary, w których współpraca polsko-chińska jest już wieloletnia, bardzo zaawansowana, zoptymalizowana, dobrze rozpoznane są możliwości i ograniczenia. W takim wypadku być może trudno będzie pokusić się pewnie o przejęcie części rynku.

Podobnie ma się rzecz z eksporterami. Z pewnością szerokie możliwości stoją przed polskimi producentami żywności. Wiemy o tym z doświadczenia - wprowadzaliśmy do sieci handlowych w Hongkongu kilku producentów słodyczy. W przypadku eksporterów kwestia wchodzenia na rynek jest silniej uwarunkowana czasem. Mamy naprawdę dobry okres na wchodzenie z ofertą dobrej jakości, cieka-wych produktów z Europy. W Hongkongu i w Chinach rozwija się obecnie moda na nie, wyrosła licząca w całych Chinach już około 200 milionów osób klasa średnia. Ludzie z dochodem rocznym rzędu 12 tysięcy dolarów żyją na poziomie umożliwiającym zakup produktów z UE. Dlatego trzeba zająć dobre miejsce na tym rynku już teraz, kiedy rodzą się sympatie i nawyki konsumentów.

Dobrym sposobem na rozpoznanie rynku chińskiego jest uczestnictwo w targach. Właściwie wszystkie branże mają swoje tego typu spotkania, między metropoliami wytworzyła się w tym zakresie konkurencja. W większości przypadków istnieje zasada organizacji dwóch wystaw - wiosennej i jesiennej. Obecność na nich wcale nie determinuje zdobycia kontaktów na rynku chińskim, ale - tam są obecne firmy z całego świata, można więc nawiązać kontakt z organizacjami z innych krajów Azji, ale też np. z Ameryki Południowej, USA, Japonii i Australii.

Maciej Wilk, szef polsko-chińskiej firmy Dragon&Eagle, reprezentującej w Polsce Radę Rozwoju Handlu Hongkongu (Hong Kong Trade Development Council - HKTDC), która zajmuje się pośrednictwem i doradztwem handlowym.


Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Rysunek 3 Poza wcześniej wspomnianymi podwyżkami stóp procentowych Chiny ograniczają również akcję kredytową, żądając od instytucji finansowych większych zabezpieczeń od udzielanych depozytów. Obecnie banki są zmuszone do utrzymywania aż 12,5% wpłaconych środków, czyli znacznie więcej niż w krajach rozwiniętych. Takim krokom trudno się dziwić, bowiem obawy o uformowanie się bańki spekulacyjnej nie są bezpodstawne. Główny indeks chińskiej giełdy CSI 300 tylko od początku roku wzrósł o 150%, kiedy dla porównania Dow Jones wzrósł jedynie o 10%.

Inwestorzy wydają się też nie przejmować wyceną spółek na rynku chińskim, która również wskazuje na znaczne przewartościowanie indeksów. Wskaźnik C/Z dla giełdy chińskiej wynosi około 35, co oznacza, że przedsiębiorca, który chce tam inwestować, musiałby średnio zapłacić aż 35 USD za każdy 1 USD zysku spółki. Dla porównania, średnia dla innych krajów rozwijających się waha się 15 - 17 USD, a dla gospodarek krajów rozwiniętych 13 - 15 USD. Inwestorzy są skłonni tak wiele zapłacić za akcje chińskich spółek, bo zakładają, że obecna dynamika wzrostu utrzyma się jeszcze przez wiele lat.

Należy jednak pamiętać, że w przypadku ogólnego spowolnienia gospodarczego na całym świecie właśnie Chiny mogą być tym krajem, który ucierpi najbardziej. Jego gospodarka jest mocno uzależniona od popytu płynącego z zagranicy.

Tę sytuację najlepiej odzwierciedla bilans handlowy Chin, który od wielu lat utrzymuje nadwyżkę. Tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2007 r. różnica między eksportem a importem wyniosła aż 185,7 bld USD, gdy w całym 2006 r. ukształtowała się na poziomie 177 mld USD. Ogromna nadwyżka w handlu zagranicznym jest też w znacznym stopniu zasługą odgórnie regulowanego kursu chińskiego juana w stosunku do amerykańskiego dolara. Mimo nacisków z całego świata wywieranych na chińskich władzach, juan od 2005 został uwolniony zaledwie o 12%, znacznie poniżej jego rzeczywistej wartości.

Problem ten jest szczególnie dotkliwy dla Stanów Zjednoczonych, które w największym stopniu absorbują chińskie towary. Deficyt handlowy USA z Chinami w całym 2007 r. zdecydowanie przekroczy 200 mld USD. Słabość amerykańskiej waluty również jest związana z tak niekorzystnym bilansem wymiany handlowej (rysunek 3).

Władze Stanów Zjednoczonych nieustannie przekonują rząd Chin o konieczności przyspieszenia tempa uwolnienia chińskiej waluty. Sekretarz skarbu Henry Paulson już pięciokrotnie od początku roku wizytował Pekin. Rząd chiński, chociaż deklaruje wolę współpracy, robi to wyjątkowo opieszale, tłumacząc, że zbyt szybkie uwolnienie juana nadwerężyłoby narodową gospodarkę.

 1  2  dalej


oceń tekst
aktualna ocena: 2,8   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj  
© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści