W 2002 r., najgorszym pod tym względem w ostatniej dekadzie, upadły 1863 przedsiębiorstwa. Z tego może płynąć wniosek, że ich liczba w jednym roku spadła w ciągu ostatnich pięciu lat o połowę. Zastrzeżenie wynika z dwóch powodów. Po pierwsze sądy zwracają część wniosków o ogłoszenie upadłości, ponieważ w kasach wnioskodawców nie ma pieniędzy potrzebnych do przeprowadzenia postępowania w tej kwestii. Po drugie wiele firm, zwłaszcza mniejszych, właściciele zamykają z pominięciem procedury upadłościowej, choć powodem ich likwidacji jest faktyczna niewypłacalność.

Upadłości I-IX 2007 Jak wyglądają upadłości na tle ewolucji wskaźnika PKB, który stanowi miarę wzrostu gospodarczego? Dane statystyczne pozwalają dostrzec, że liczba bankructw w ciągu ostatnich dziesięciu lat poruszała się w wyraźnych trendach - wzrostowym do roku 2002, a od 2003 do dziś w trendzie spadkowym.
Choć tempo przyrostu produktu krajowego podlegało w tym okresie nieco większym wahaniom, można zauważyć pewną prawidłowość.
Otóż, zgodnie z intuicją, wzrost PKB sprzyja ograniczaniu liczby bankructw, natomiast spadkowi towarzyszy zwiększanie liczby upadłości. Casus 2005 r., kiedy mimo wyraźnego spadku PKB liczba zamykanych firm z powodu kłopotów finansowych nie wzrosła, zdaje się sugerować, że krótkotrwałe odwrócenie trendu wskaźnika nie oznacza natychmiast przyrostu bankrutów w danym okresie.
Czy powyższą tezę potwierdzi przyszłość, może okazać się w całkiem nieodległej przyszłości. Jak bowiem wynika z prognozy Ministerstwa Finansów, wzrost PKB w 2008 - 2010 ma być niższy od prognozy na 2007 (6,5%) i wynieść 5,5% w 2008, 5,2% w 2009 i 5% w 2010.

PKB i upadłości 1998-2006 Obecnie polska gospodarka rozwija się w dużej mierze dzięki silnemu popytowi wewnętrznemu, głównie konsumpcyjnemu, realizowanemu często na kredyt. Jak taka sytuacja może być niebezpieczna dla gospodarki rozwijanej przy nadmiernym zadłużeniu gospodarstw domowych i bardzo liberalnej polityce kredytowej, przekonał się świat, obserwując ostatni kryzys na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Choć u nas polityka kredytowa banków daleka jest od skrajnego liberalizmu instytucji amerykańskich, jednak walka o klienta doprowadziła do sytuacji, w której duża liczba ludzi do obsługi rat kredytowych przeznacza połowę miesięcznych dochodów, nie dysponując jakimikolwiek oszczędnościami. Dodatkowo popyt na pieniądz napędza dynamiczny wzrost płac, który jest konsekwencją emigracji zarobkowej oraz znacznego napływu inwestycji zagranicznych i co za tym idzie, zwiększenia zapotrzebowania na ręce do pracy.

Upadłości I-IX 2007 w podziale na branże Prędzej czy później poskutkuje to wzrostem inflacji (ostatnie, oficjalne dane były wyższe od prognoz analityków), na który RPP odpowie podwyższeniem stóp procentowych. W efekcie spora część społeczeństwa ograniczy wydatki na konsumpcję, żeby sprostać obsłudze drożejących kredytów, co osłabi popyt wewnętrzny. Słabszy popyt wewnętrzny bezpośrednio przełoży się na sytuację firm, które zostaną z magazynami pełnymi towarów oraz z rzeszą kosztownych pracowników, co wpłynie na spadek PKB i wzrost zgłaszanych bankructw.
Na razie jednak mamy gospodarczą hossę. To ona sprawia, że w ciągu dziewięciu miesięcy bieżącego roku, jak podają autorzy raportu Euler Hermes, zbankrutowało w Polsce 339 przedsiębiorstw, czyli o 24% mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Rozkład liczby upadłości na obszarze całego kraju nie był równomierny. Wśród województw najbardziej zagrożonych upadłościami znalazły się województwa: mazowieckie (90), śląskie (42) i dolnośląskie (35). Natomiast najmniej bankructw zanotowano w województwch opolskim (4), świętokrzyskim (6) i podlaskim (9).

Upadłości I-IX 2007 w podziale na formy prawne "Raport o liczbie upadłości po trzech kwartałach 2007 r. na pierwszy rzut oka nie zaskakuje niczym nowym" - twierdzi Tomasz Starus, dyrektor Działu Oceny Ryzyka w Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem. "Nadal maleje liczba bankrutów, nadal również najwięcej upadłości notowanych jest w województwie mazowieckim".
"Tradycyjnie na tak znaczące rozbieżności między poszczególnymi regionami Polski miał wpływ przede wszystkim zróżnicowany poziom rozwoju ekonomicznego poszczególnych województw, czego odzwierciedleniem jest liczba przedsiębiorstw działających, a szczególnie nowo zakładanych w danym regionie" - uważa.
W przeciwieństwie do danych z wcześniejszych okresów, w pięciu województwach odnotowano wzrost liczby upadłości - warmińsko-mazurskie 80%, podlaskie 44%, opolskie 33%, małopolskie 21% i lubuskie 7%. Jednocześnie najbardziej znaczącą poprawę odnotowały firmy w województwach łódzkim (-68%), kujawsko-pomorskim (-52%), wielkopolskim (-51%) oraz zachodniopomorskim (-50%)
Według raportu, sektorem najbardziej dotkniętym zjawiskiem upadłości jest produkcja. Od stycznia do września 2007 r. odnotowano tu blisko 135 bankructw, co stanowi 40% łącznej liczby upadłości. Najwięcej bankrutów znalazło się wśród firm produkujących meble (20), maszyny i urządzenia (19) oraz odzież i obuwie (19).

Upadłości I-IX 2007 (zmiana w stosunku do roku 2006) Drugim sektorem, który wykazuje się dużą liczbą upadłości, są usługi. W analizowanym okresie odnotowano tu blisko 19% łącznej liczby bankructw (około 64 upadłości). W tym obszarze najbardziej zagrożone branże to transport i usługi instalatorskie. W ciągu analizowanego okresu upadłość dotknęła odpowiednio 11 i 4 firmy.
Dwa pozostałe sektory, czyli sprzedaż hurtowa i detaliczna, odnotowały liczbę bankructw na poziomie 58 i 37 przypadków. W sprzedaży hurtowej najgorsza sytuacja panowała w sektorze spożywczym (10) i budowlanym (7). Natomiast w detalu najwięcej zbankrutowało firm z branży odzieżowej (9) i artykułów użytku osobistego (5).
Ciekawa sytuacja panuje w szeroko rozumianym budownictwie. Z jednej strony, w ciągu trzech kwartałów 2007 przestały działać 44 przedsiębiorstwa (13% ogólnej liczy bankructw), z drugiej strony, statystyka pokazuje, że i tak w tym sektorze nastąpił prawie 35-proc. spadek liczby upadłości. Najgorzej wiodło się firmom działającym w branży inżynierii lądowej (20) oraz robót ogólnobudowlanych (11).
"Jak w analogicznym okresie roku ubiegłego, tak i teraz najwięcej bankructw dotyczy przedsiębiorstw produkcyjnych" - komentuje Tomasz Starus. "Co więcej, w trzecim kwartale bieżącego roku upadło więcej przedsiębiorstw produkcyjnych niż w tym samym okresie 2006, zaś liczba upadłości po 9 miesiącach 2007 jest tylko o 8% niższa niż w porównywalnym czasie roku 2006. Zdaje się, że przedsiębiorcy zaczynają w coraz większym stopniu odczuwać negatywne skutki emigracji zarobkowej Polaków oraz spowodowanego nią wzrostu płac w kraju".

Upadłości I-IX 2007 (wg województw) Według Starusa, skutki polepszenia się stopy życiowej Polaków, ale w sensie pozytywnym, odczuwają również hurtownicy. Liczba bankructw zmniejszyła się tu o 35% w stosunku do 2006 r. Prawdopodobnie największy wpływ na ten wynik miało szaleństwo cenowe na rynku materiałów budowlanych w pierwszym półroczu bieżącego roku i ogólna tendencja do wzmożonej konsumpcji. "Widać też efekty łączenia się hurtowników w większe grupy, a także budowania grup łączących, w mniej lub bardziej sformalizowanej formie, w działalność hurtową i detal - uważa Tomasz Starus.
Autorzy raportu analizowali również upadłości pod kątem form prawnych. I znowu na pierwszym miejscu znalazły się spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Stanowiły aż 72% wszystkich upadłości. Drugie miejsce przypadło na osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Ich udział wyniósł 12%. Natomiast 7% firm to spółki jawne.
"Jak dotychczas, najczęściej upadłość ogłaszają przedsiębiorstwa prowadzone w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością" - tłumaczy Starus. "Nie świadczy to oczywiście o wyjątkowo złej sytuacji, czy też pechu firm działających w tej właśnie formie prawnej. Przypuszczalnie taki wskaźnik bierze się ze stosunkowo łatwego przeprowadzenia postępowania upadłościowego, bowiem spółki prawa handlowego mają określony, wymagany prawem, kapitał i dość dokładnie zdefiniowany majątek, wyraźnie oddzielony od majątku prywatnego właścicieli". Poza tym dla udziałowców zgłoszenie do sądu wniosku o upadłość jest dość tanim i wygodnym sposobem na wyjście z biznesu, który okazał się kompletną porażką. "Natomiast jeśli chodzi o małe firmy prowadzone przez osoby fizyczne - dodaje Tomasz Starus - gdzie właściciele odpowiadają za długi całym majątkiem, z jednej strony, upadłość bywa mniej korzystna niż w przypadku spółek prawa handlowego, z drugiej, szczególnie w przypadku firm małych i bardzo małych - majątek potencjalnych bankrutów najczęściej jest na tyle nikły, że nie wystarcza na pokrycie kosztów przeprowadzenia postępowania upadłościowego, a zatem wnioski o ogłoszenie upadłości są i tak przez sąd oddalane, a firmy po prostu znikają z rynku, nie odnotowywane w żadnych oficjalnych statystykach upadłościowych".
Na podstawie raportu Euler Hermes nt. upadłości w Polsce za trzy kwartały 2007