W przypadku mezzanine wyraźnie widać korelację z cyklem ekonomicznym i wynikami sektora private equity, co przekłada się na dostępność kapitału i ceny wyjścia.
- Wyniki funduszy mezzanine są silnie skorelowane z private equity. Jednocześnie musimy być daleko bardziej elastyczni - jeśli spojrzymy na poziom zwrotów oferowany przez banki, to poszedł on bardzo w górę, natomiast znacznie obniżyło się ryzyko oferowane przez fundusze private equity.
Aby zachować tożsamość, swoje miejsce na rynku, musimy także być szalenie elastyczni. Elastyczność uzyskujemy poprzez umiejętność konstruowania najbardziej adekwatnych do potrzeb pożyczkodawcy mechanizmów transakcji.
Jeśli spojrzeć na wielkość transakcji z udziałem mezzanine, to szczególnie przy wykupach i przejęciach sięga ona już bardzo dużych kwot, rzędu miliardów euro. To efekt wykorzystania mechanizmu przez fundusze hedgingowe, dla nich zresztą czysto narzędziowe wykorzystanie mezzanine, krótkoterminowy "trade", a nie, jak w naszym ujęciu - inwestycja z określonymi założeniami odnośnie strategii rozwoju, parametrów wynikowych itd.
Współpraca z funduszem mezzanine wymaga ze strony przedsiębiorstwa spełnienia kilku podstawowych warunków. Na ile istotne są ograniczenia związane z umiejętnościami menedżerskimi, jakością zarządzania?
- Poszukujemy doświadczonych, przedsiębiorczych zespołów zarządzających, pewnych, solidnie uplasowanych na rynku, z dobrze udokumentowaną historią - nie żeby od razu 50 lat, ale w dostatecznie długim okresie i wreszcie - generującymi duże przepływy gotówkowe.
Tylko że takich firm, czy też takich idealnych firm, które wszystkie owe elementy miałyby w najlepszym porządku, po prostu nie ma. Zresztą, gdyby były, nie bylibyśmy im, być może, potrzebni. Nie ma firm idealnych, uwzględniających cztery wymiary doskonałości. W przypadku firm w Europie Środkowej rzeczywiście może nieco jeszcze niekiedy brakować odpowiednich zasobów wyszkolonej kadry menedżerskiej, która, dajmy na to, podejmuje decyzję o wykupieniu spółki, którą zarządza.
Z kolei dla funduszy mezzanine utrudnieniem może być skala własnej działalności - monitorowanie według bardzo dokładnych "mezzaninowych" reguł 10 spółek w portfelu jest wyzwaniem, ale gdy w portfelu jest ich już setka, wymaga to mistrzostwa organizacyjnego.
- Tak, to bardzo realna sprawa w przypadku funduszy mezzanine. Przeciętny fundusz private equity obsługuje do 18 inwestycji, w przypadku naszego, zamkniętego już funduszu mezzanine było ich powyżej 80, a łączna liczba inwestycji w naszym portfelu zbliża się do 90. Zatrudniamy 53 osoby na stanowiskach kierowniczych, co mówi o skali potrzeb.
Private equity musi zadbać o wizerunek
Fundusze mezzanine funkcjonują już w Europie co najmniej kilkanaście lat. Konteksty gospodarczy i polityczny bardzo się zmieniły. Jak ewoluował model funduszu mezzanine?
- Na przestrzeni kilkunastu lat obecności funduszy mezzanine - i szerzej, private equity - można było zauważyć kilka ważnych zmian. Przede wszystkim dotyczą one wielkości transakcji, w które zaangażowane jest mezzanine. Ponadto zastosowanie mezzanine okazało się o wiele szersze niż początkowo, nie tylko jako element transakcji z udziałem funduszu private equity. Mezzanine jest również obecnie wykorzystywane w niektórych transakcjach jako samodzielny instrument finansowy. Także forma i struktura oferowanego produktu ulegały ewolucji, z postaci klasycznego mezzanine do form typu PIYC (pay-if-you-can) czy też PIK (payment-in-kind).
A jaki wpływ na rynek kapitałowy i fundusze mezzanine ma dyskusja polityczna na temat roli private equity w gospodarce, jakimi regulacjami może to zaowocować?
- Słuchamy tej dyskusji. I oczywiście wiemy, w którą stronę zmierza sytuacja prawna i polityczna w Europie. Dla nas jest to niedobry kierunek - ku dalszej, większej regulacji. To, nawiasem mówiąc, odmienny kierunek niż ten, którym podąża amerykański rynek kapitałowy. Oczywiście, to nie oznacza, że w takim, coraz mocniej uregulowanym środowisku nie można skutecznie działać.
Czy zatem na koniec zechciałby Pan jakoś obronić wkład private equity w rozwój europejskiej gospodarki?
- Odnośnie wspominanej krytyki - uważam, że ona w dużej mierze wynika z niezrozumienia zasad działania private equity. W większości, statystyki dowodzą poprawy jakości zarządzania, wyniku finansowego i wielkości zatrudnienia w spółkach zarządzanych przez private equity w odpowiednim horyzoncie czasowym. Zarzut wyprzedaży aktywów, wręcz odzierania z aktywów, odeprzeć należy stwierdzeniem, że redukcja nieefektywnych aktywów to element działań mogących tylko na dobre wyjść spółce. Także w wymiarze zarządzania mamy do czynienia z poprawą. Krytykowany niekiedy element wysokości wynagrodzenia zarządzających też trzeba odeprzeć - to po prostu najskuteczniejsza zachęta do najbardziej efektywnego prowadzenia spółki.
Krytyka w mediach i na forum publicznym, z jaką mamy obecnie do czynienia, niekiedy świadczy o pewnej ignorancji interlokutorów w materii finansów. Niewątpliwie natomiast dowodzi, że private equity musi lepiej nagłaśniać i wyjaśniać zasady działania i korzyści, jakich dostarcza.