Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 MAGAZYN
Przeczytane w...
14 listopada 2006

Przegląd prasy skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Podwójne standardy..., Ilość nie jakość...




Podwójne standardy

Gdy kraje europejskie podejmują działania w celu ochrony swojej gospodarki przed konkurencją, nazywane jest to gospodarczym nacjonalizmem. Gdy tak samo postępują Stany Zjednoczone, każe się wierzyć nam w ochronę delikatnej struktury społecznej.

Takie uzasadnienie dla przegłosowanej we wrześniu tego roku ustawy o grach hazardowych podali amerykańscy ustawodawcy. Nowe prawo zakazuje bankom i operatorom kart kredytowych przyjmowania płatności i przekazywania środków do internetowych serwisów hazardowych. W ten sposób zniknie wart około 6 mld dol. rynek internetowych spółek hazardowych, które są notowane w Londynie.

Pojawienie się tych egzotycznych spółek na londyńskim parkiecie, wraz z innymi tego typu podmiotami o rodowodzie chińskim, rosyjskim itp., było nie w smak wielu menedżerom funduszy działających w Londynie. Ryzyko było oczywiste i aż biło w oczy z ich prospektów.

Tak więc zarządzający funduszami, którzy zdecydowali się w nie inwestować, powinni pamiętać, że przy ruletce można stracić ostatnią koszulę. Niewielu jednak przewidywało, że sektor ten padnie ofiarą nadchodzących wyborów do Kongresu Stanów Zjednoczonych. Tymczasem dla walczących o utrzymanie większości w obu izbach republikanów walka z hazardem to nie lada gratka. Jak mówi senator Frist, autor ustawy: "Hazard to poważny nałóg, który uderza w rodzinę, niweczy marzenia i narusza struktury społeczeństwa".

Ustawodawcy mogą głośno krzyczeć o zgubnym wpływie internetowego hazardu, ale hazard im raczej nie przeszkadza. Takie grupy, jak Las Vegas Sands, Harrah's i MGM Mirage, to prawdziwe rekiny hazardu. Jak dotychczas nie było jednak ze strony Kongresu propozycji zrównania z ziemią Atlantic City albo Las Vegas.

Można szczerze nie lubić tego biznesu i jego bossów, znanych ze złego gustu i bajońskich zarobków. Sprawa ma jednak poważniejszy wymiar - to najnowszy przykład amerykańskiego nacjonalizmu gospodarczego i zarazem próba ustanowienia prawodawstwa eksterytorialnego. To punkty zdobyte tanim kosztem, bez żadnego wpływu na sytuację amerykańskich firm i ich pracowników. Warto przypomnieć, jakie korowody związane były z zablokowaniem przejęcia zarządu portów amerykańskich przez firmę z Dubaju.

Gdy niemiecka firma zablokowała wejście amerykańskiego producenta zmodyfikowanej genetycznie żywności na rynek europejski, Waszyngton głośno ubolewał nad "protekcjonizmem". Na początku października USA ponagliły oficjalnie Unię w sprawie procesu zatwierdzenia nowych produktów genetycznie modyfikowanych, oskarżając o niesprawiedliwe i politycznie uwarunkowane opóźnienia. Mamy zatem do czynienia ze stosowaniem podwójnych standardów.

Na podstawie: Grant Clelland, "Betting on double standards in the US", Financial News.

Ilość, nie jakość

Janet Kersnar na łamach CFO Europe zastanawia się, co o przejrzystości korporacyjnej mówią tegoroczne raporty.

Wielkie rozczarowanie" - stwierdza krótko Sallie Cooke Pilot, konsultant ds. komunikacji korporacyjnej w londyńskiej firmie doradczej Black Sun, która analizuje tegoroczne sprawozdania firm FTSE 100. Powodem rozczarowania jest nie tylko zamieszanie związane z danymi, podawanymi według nowych standardów MSR (IFRS). Autorzy raportów otrzymywali od regulatorów sprzeczne sygnały, jakie informacje powinny być ujawniane. Rok 2006 był nerwowy i Cooke Pilot nie ma wątpliwości, że europejska droga do przejrzystości nie jest łatwa.

Ankiety wśród dyrektorów finansowych dowodzą, że postęp ma jednak miejsce. Aż 95% uczestników sondy CFO Europe zapewnia, że ujawnia w raportach więcej informacji niż trzy lata temu. Rośnie zatem objętość raportów - obecnie są to przeciętnie 130 - 180-stronicowe broszury. Raporty za 2005 r. są o około 10% obszerniejsze niż dokumenty za 2004 r. W parze ze zwiększeniem objętości nie idzie jednak podniesienie jakości - uważają analitycy.

Największy problem stanowi przygotowanie tzw. sprawozdania z działalności (MC - management commentary). To tekst towarzyszący sprawozdaniom finansowym, który wyjaśnia główne kierunki i czynniki mające wpływ na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość firmy w wymiarze jej efektywności ekonomicznej. Znany także jako raportowanie opisowe lub przegląd biznesowy, zawiera on całe spektrum informacji - od oceny ryzyka, kwestii nadzoru, po analizę rynku i konkurencji.

Nie jest to nowość. Amerykańskie firmy muszą publikować podobny opis (Management Discussion and Analysis) dla SEC od lat 80. MC funkcjonuje też w Niemczech, od lat 30. ubiegłego wieku. Nowe jest to, że narodowe regulacje i unijne dyrektywy rozpaliły ponownie debatę na temat, czym powinno być MC, co powinno zawierać, a czego nie, dając ogromne pole do indywidualnej interpretacji. Obecnie więc wiele firm poszukuje swojej drogi.

Na podstawie: Janet Kersnar, "Quantity, not quality", CFO Europe.



oceń tekst
aktualna ocena: 2,7   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj  
© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści