Magazyn Finansistów
Rejestracja

Aktualności

Magazyn
Magazyn CEO
Magazyn CEO

Informacje

Subskrypcje
 
nowy numer
 wersja: html  txt
 

Więcej newsletterów IDG.pl


 MAGAZYN
Komentarz CFO
11 marca 2009

Wygładzanie konsumpcji skomentuj tekst wersja do wydruku  wersja do wysyłki
Malejąca gwałtownie inflacja w największych i najbogatszych gospodarkach świata niekoniecznie jest dobrą wieścią, gdyż oznacza, że konsumenci w obawie o swoją przyszłość zaczynają oszczędzać, a nie wydawać pieniądze. Rozbuchana konsumpcja na kredyt nawet dla USA zakończyła się bankructwem systemu finansowego. Zadłużenie rządu USA przekroczyło już poziom 400% PKB, a niektóre szacunki podają nawet 600% PKB, uwzględniając zobowiązania emerytalne sektora prywatnego, na przykład w przemyśle samochodowym. Oznacza to, że obecne pokolenie Amerykanów skonsumowało dobrobyt i spokojną przyszłość następnych dwóch pokoleń.


Jednak ograniczanie konsumpcji wraz z zapadaniem się rynków eksportowych i hamowaniem inwestycji sprawia, że widoki nawet na rachityczny wzrost gospodarczy w krajach rozwiniętych są marne. Jeszcze gorsze widoki mają kraje silnie zorientowane na dwa komponenty wzrostu: na eksport i inwestycje, takie jak kraje azjatyckie, w tym zwłaszcza Chiny. A już zupełnie źle mają się kraje z jednym tylko komponentem wzrostu, takie jak Rosja czy Niemcy, stojące wyłącznie na eksporcie. I nie zmienia tu wiele, że oba te kraje mają bardzo odmienną strukturę eksportu - w Rosji są to prawie wyłącznie surowce, w tym energetyczne, a w Niemczech prawie wyłącznie urządzenia i maszyny, w tym samochody. Cóż więc z tego, że się produkuje, eksportuje i inwestuje, skoro popyt nieubłaganie spada, za granicą i we własnym kraju?

Problem, przed jakim staje większość rządów na świecie, zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, to jak zachęcić gospodarstwa domowe do tak zwanego wygładzenia, czyli utrzymania dynamiki konsumpcji nawet kosztem dalszego zapożyczania się. Rozwiązanie to oznacza jednak albo dalszy wzrost deficytu budżetowego i spadek oszczędności państwa (w tym rezerw), albo spadek oszczędności firm i gospodarstw domowych, albo wszystko razem. Wyceny długu publicznego rządów krajów rozwiniętych zaczynają się silnie różnicować, nawet przy braku ryzyka kursowego, jak w przypadku krajów strefy euro. Spread rentowności 10-letnich obligacji rządu Niemiec wynosił w styczniu 2009 r. ponad 250 pkt bazowych dla Grecji i 140 pkt bazowych dla Włoch, i narastał od początku 2008 r. Tak więc, rentowności obligacji Grecji są obecnie na poziomie Polski, a Włoch na poziomie Słowacji i Czech. USA na razie trzymają się mocno z rentownością na poziomie około 3%, czyli 30 - 40 pkt bazowych poniżej Niemiec. Na razie rynek wierzy w nowy rząd prezydenta Obamy.

Wiara staje się obecnie kwestią kluczową z punktu widzenia zachowań konsumentów. Sondaże pokazują, że 60 - 70% konsumentów zaczyna wstrzymywać się z konsumpcją, podczas gdy 20 - 30% wciąż jeszcze "wygładza" konsumpcję, czyli nie rezygnuje z dotychczasowego stylu życia. I może się okazać, że to wystarczy, gdyż te 20 - 30% bogatszych konsumentów, dysponujących gotówką albo dochodami bieżącymi, albo zdolnością kredytową, decyduje o 30 - 50% konsumpcji. Miłym zbiegiem okoliczności, w Polsce obniżki podatków od 2009 r. objęły właśnie najbogatszych, którzy może nie kupią kolejnego mieszkania czy samochodu z importu, ale zechcą trochę poszaleć na zakupach w kraju. Choć więc nawet w bardzo wolnorynkowych krajach, takich jak USA czy Anglia, nie słychać pomysłów "wygładzania" konsumpcji dla najbogatszych, gdyż jest to politycznie niepoprawne w dobie kryzysu, to w Polsce możliwe, że przypadkiem zastosujemy najbardziej sensowne rozwiązania z ekonomicznego punktu widzenia.

Rafał Antczak jest wiceprezesem Deloitte



oceń tekst
aktualna ocena: 2,8   Twoja ocena:  
statystyki   skomentuj  
© copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin
Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Licencjonowanie treści